... czyli jak zwykle!
Myślałam, że w tym miesiącu nie będzie już żadnych, ale jednak są. Nie wiem jeszcze tylko czyja to wina, że zostaliśmy na weekend bez pieniędzy, ale na pewno nie moja. Zastanawiam się pomiędzy burdelem w firmie odpowiedzialnej za projekt, a moją szefową. Kto wie, czy jednak nie miała wpływu na moją wypłatę?
Trzeba się będzie tego dowiedzieć!
Tymczasem zastanawiam się, za co ja sobie jutro wydrukuję pracę na zaliczenie? Mam kompletnie zero kasy, a w niedzielę egzaminy. Bez oddania pracy mnie do nich nie dopuszczą. Mam ich aż cztery na raz! To, jakby nie patrzeć, zdecydowana większość. Poza tym bez przerwy wraz z kilkoma osobami mamy problemy z zaliczeniem praktyk, ponieważ facet z którym mamy podpisaną umowę robi nas w balona. Najpierw wysyła smsa, żeby przyjść, a w ostatniej chwili się z tego wycofuje.
Chętnie rzuciłabym tę szkołę. Tak już sobie od pewnego czasu myślę, ale mi szkoda, a poza tym, obiecałam sobie doprowadzić przynajmniej jedną sprawę w życiu do końca. Ale kusi mnie to coraz bardziej. Naprawdę. Jakiś czas temu znalazłam na portalu ogłoszenie, że przyjmą do pracy w zawodzie ochroniarza, kogoś wpisanego na listę lub do przeszkolenia, ale niestety z orzeczeniem o lekkim stopniu niepełnosprawności. Nie lubię oszukiwać i trzymam się zazwyczaj z dala od takich rzeczy, jednak w tym przypadku chętnie bym skorzystała, gdyby ktoś dał mi namiary na "odpowiedniego" lekarza. Upiekłabym wtedy dwie pieczenie na jednym ogniu, bo dostałabym licencję i wpis na listę jeszcze zanim skończyłby się rok szkolny, a oprócz tego pożegnałabym się na dobre z burdelem od projektu i średnio rozgarniętą szefową. Gdybym miała wtedy jakiś problem - to jeden.
A teraz mam co najmniej cztery!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz