Miałam dzisiaj niczego nie pisać, ale trafił mi się wyjątkowo miły dzień i chciałabym go tutaj utrwalić.
Z samego rana dostałam smsa, że dziś wypłata i od tamtej pory chodzę z bananem na gębie. W dodatku nie dość, że to widać, to jeszcze udziela się to innym.
Moja szefowa przyszła dziś do pracy w wyśmienitym humorze i przyniosła ze sobą pączki. Na ulicy ludzie się do mnie uśmiechali jakbym miała coś zabawnego wypisanego na czole (sprawdzałam i niczego tam nie było), a jeden pan powiedział mi, że pięknie dziś wyglądam...
Po tych słowach nabrałam takiej pewności siebie i pozytywnej energii, że nawet przestałam marznąć - a marznę codziennie - nawet rozłożyłam sobie matę w pracy i zaczęłam ćwiczyć!
Czuję się, jakbym była kimś zupełnie innym. Dawno się nie uśmiechałam i nie czułam się tak uskrzydlona radością. Bałam się, że to już dawno we mnie umarło i nie będę umiała się z niczego cieszyć, ale ten dzień udowodnił mi, że potrafię to robić. Wystarczyło kilka miłych słów wypowiedzianych przez zupełnie obcą osobę.
Ten dzień był niesamowity. Dziękuję za niego! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz