Dziś jest chyba jakiś gorszy dzień...
Specjalnie dzisiaj wzięłam sobie wolne na wizytę u lekarza. Pojechałam z samego rana i dowiedziałam się, że wizyta odwołana, ponieważ pani doktor jest chora... Myślałam, że po prostu trafi mnie szlag! Lekarka o siódmej zadzwoniła poinformować, że jej nie będzie, ale pielęgniarka zamiast podzwonić do pacjentek i poprzekładać te wizyty, to sobie bimba, bo nie musi siedzieć w gabinecie. Niepotrzebnie wstawałam dzisiaj z samego rana, niepotrzebnie brałam wolne i zmarnowałam pieniądze na bilety. Na szczęście, udało mi się przełożyć wizytę na jutro. Wręcz nie mogę się doczekać aż będę miała stałą pracę i będę zarabiała dostatecznie dużo, by stać mnie było na chodzenie prywatnie, gdzie się dodzwonię i umówię, a jakby co to zadzwonią do mnie i nie będę musiała marnować swojego czasu i pieniędzy na jeżdżenie w tę i z powrotem.
W dodatku szefowa miała przyjść do mnie odebrać klucze. Miała wpaść w weekend, ale się nie pojawiła. Dopiero dzisiaj rano dzwoniła, jednak w dalszym ciągu jej nie ma. Ciekawi mnie co by zrobiła, gdybym tak miała wyjazd? Obecnie jestem w domu, ale zaraz będę musiała wyjść i ciągle muszę być pod telefonem. Też mi wolne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz