Nie mam dziś zbyt dobrego humoru...
...a to dlatego, że jutro jest mój ostatni dzień pracy. Chcą co prawda zatrudnić pięć osób, ale chętnych jest nieco więcej i w dodatku niemal każdy z "plecami". Nie wiem więc, czy mam w ogóle na co liczyć?
Chciałam się dzisiaj kilku nowych rzeczy pouczyć, to tyle, że widziałam jak się to robi, ale już żeby zrobić, to nie. One sobie poradzą... No i sobie poradziły. Robiły na wyścigi, a potem biegusiem z pudłami na magazyn i przyniosły pudełka, które już zostały przejrzane. Wybuchła awantura. Winna nie zamierzała się przyznać i szukała na kogo by tu zwalić winę, ale nie miała na kogo, bo połowa z nas została przy stole i pracowała, a ona sama paluchem pokazała na pudełka do przejrzenia, więc dziewczyny zrobiły co kazała. Pomimo to i tak się wszystkiego wyparła. W dodatku poleciała z mordą do kierowniczki na skargę, żeby jej było na wierzchu.
W ogóle nie lubię tej zołzy. Stara się mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Drze się o byle co jakby już tam pracowała i wszystko wiedziała, ale rządzi do momentu, w którym popełni błąd i zaraz szuka winnego. W ogóle jak się ma inne zdanie niż ona, to od razu jest gotowa do awantury. Poucza, ewentualnie matkuje jak ktoś młodszy.
W dodatku zaraz po pracy Mąż poczęstował mnie dwiema złymi wiadomościami. Jestem na chwilę obecną przybita. Nic mi się nie chce. Nawet na lody się nie dałam zaprosić...
Czeka mnie rozmowa z kierownikiem w poniedziałek...
Trzymam kciuki aby rozmowa poszła dobrze.
OdpowiedzUsuńAaa...i pamiętaj bądź dobrej myśli ;)
Dziękuję, na pewno pójdę tam z pozytywnym nastawieniem ;)
UsuńBądź odważnie szczera ale ubieraj to we właściwe słowa. Co komu pisane, tak będzie.
OdpowiedzUsuńDzięki, skorzystam z rady ;)
Usuń