Ten tydzień mnie zadziwia...
Miałam o tym napisać wczoraj, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie ma co się tak rozpędzać, a poza tym nie będę zapeszać... Tak, w tych sprawach jestem przesądna, podejrzewam, że ze stresu. Ostatecznie zapomniałam, że w ogóle chciałam się czymś z Wami podzielić...
Zaczęło się od tego, że napisała do mnie siostra z pytaniem, czy interesuje mnie praca w ochronie? Ja oczywiście bez kasy na koncie, ale Play ma taką funkcję, że wysyła w moim imieniu smsa. Siostra zadzwoniła, chwilę pogadałyśmy, podała mój numer swojemu koledze z ochrony i ten zaraz do mnie zadzwonił. Zapytałam co tam jest im potrzebne ode mnie, jaki świstek i okazało się, że tylko zaświadczenie o niekaralności. Wyraziłam więc chęć pracy i już cztery godziny później zadzwonił do mnie kierownik ochrony i zaprosił na rozmowę na następny dzień o 14...!!! Czyli wczoraj.
Wczoraj poszłam na tę rozmowę. Wyszłam wcześniej, żeby zapytać jeszcze przy okazji o kursy unijne, ale mają tylko dla osób, które co najmniej pół roku wcześniej straciły pracę oraz dla tych, co pobierają paczki żywnościowe. Dla zwykłych ludzi nie ma nic.
Poszłam na rozmowę.
Były tylko trzy osoby: ja, jakiś młody chłopak i jakiś starszy koleś. Ten ostatni jak się dowiedział, że praca będzie polegała na pilnowaniu czy w sklepie nie kradną, to zrezygnował i sobie poszedł.
Najważniejszym pytaniem na rozmowie było, czy nie będę się krępować przy zatrzymaniu, jeśli osobą, która kradnie, okaże się mój znajomy?
Jeszcze przed rozmową byłam pewna, że nie jestem osobą której szukają. Pomyślałam logicznie: kto lepiej nadaje się do zatrzymywania i szarpania z klientami: ja, czy wyższy ode mnie i bardziej barczysty koleś?
No i co? No i nie udało mi się. Cieszę się jednak, że byłam na samej rozmowie i zobaczyłam jak to wygląda (oczywiście w ochronie), dzięki temu mam na przyszłość jakiś zarys.
Jutro rano idę w jeszcze jedno miejsce, gdzie ponoć przyjmują do pracy. Mam nadzieję, że uda mi się coś załatwić. Miałam to zrobić dzisiaj rano, ale coraz gorzej boli mnie noga.
Wczoraj poszłam na tę rozmowę. Wyszłam wcześniej, żeby zapytać jeszcze przy okazji o kursy unijne, ale mają tylko dla osób, które co najmniej pół roku wcześniej straciły pracę oraz dla tych, co pobierają paczki żywnościowe. Dla zwykłych ludzi nie ma nic.
Poszłam na rozmowę.
Były tylko trzy osoby: ja, jakiś młody chłopak i jakiś starszy koleś. Ten ostatni jak się dowiedział, że praca będzie polegała na pilnowaniu czy w sklepie nie kradną, to zrezygnował i sobie poszedł.
Najważniejszym pytaniem na rozmowie było, czy nie będę się krępować przy zatrzymaniu, jeśli osobą, która kradnie, okaże się mój znajomy?
Jeszcze przed rozmową byłam pewna, że nie jestem osobą której szukają. Pomyślałam logicznie: kto lepiej nadaje się do zatrzymywania i szarpania z klientami: ja, czy wyższy ode mnie i bardziej barczysty koleś?
No i co? No i nie udało mi się. Cieszę się jednak, że byłam na samej rozmowie i zobaczyłam jak to wygląda (oczywiście w ochronie), dzięki temu mam na przyszłość jakiś zarys.
Jutro rano idę w jeszcze jedno miejsce, gdzie ponoć przyjmują do pracy. Mam nadzieję, że uda mi się coś załatwić. Miałam to zrobić dzisiaj rano, ale coraz gorzej boli mnie noga.
No szkoda no. Ale może w końcu znajdziesz pracę która będzie dla Ciebie. Ja szukałem dwa lata. Tylko poco łaziłem do DUPY nie wiem do tej pory. Nigdy nie mieli tam pracy dla ludzi z moim wykształceniem i pozycją społeczną. Za mało patologiczny kurwa jestem XD
OdpowiedzUsuńOdpowiem już na to w następnym poście ;)
Usuńw sumie w ochronie taka sobie jest praca. Na pewno coś lepszego się trafi:)
OdpowiedzUsuńOdpowiem na to w następnym poście, za chwilę ;)
UsuńNo z jednej strony szkoda, że się nie udało, ale ja zawsze sobie myślę, że jak czegoś nie dostanę np. pracy to czeka na mnie gdzieś inna dużo lepsza :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że dla Ciebie też jest gdzieś lepsza, w której będziesz się dobrze czuła i realizowała :)
Powodzenia :)
Również zapraszam na następny post i na moją dzisiejszą opowieść a propo pracy ;)
Usuń