Jeśli chodzi o pracę, to nie mam się co martwić...
...nie mam się co martwić, ponieważ tylko ja chcę normalną umowę. Dlaczego? Z wielu różnych powodów...
Po piątkowym incydencie, gdzie to nas szef opierniczył, jedna dziewczyna się wkurzyła i postanowiła zrezygnować. Druga zrezygnowała zaraz za nią, ponieważ uświadomiła sobie, że nie będzie ją miał kto wozić do pracy. Nie wiem czy ona w ogóle wcześniej sobie uświadamiała, że może trafić do innej zmiany, ale już mniejsza o to... Trzecia się waha, ponieważ jej mąż ma firmę z kolegą i chętnie by ją zatrudnili, ale zarabiałaby o wiele mniej, czwarta w czerwcu jedzie na zbiory i może pracować dopiero od lipca. Pozostałe trzy w ogóle nie chcą umowy na stałe, bo albo wyjeżdżają, albo dorabiają tylko. Po weekendzie ma jeszcze jedna pani przyjść, co chciałaby umowę, ale tak o to nie ma komu pracować... Może jakby się ogłaszali jakoś mieliby więcej chętnych, ale tutaj tylko poczta pantoflowa działa.
Ale i tak na rozmowę poszłam. W sumie mogłam jeszcze poczekać i porobić na to zlecenie, trochę za późno o tym pomyślałam, ale już od jutra wysyłają mnie na dwanaście godzin. Okres próbny trwa 3-mce.
Koleżanka mi mówi: pewnie cię posadzą przy wkrętarce, ale nie bój się, ja się na początku też bałam, ale nie ma czego, to fajne.
Ja się wcale nie bałam, ale teraz to się zaczynam bać. Nie wolno tak znienacka mnie zapewniać, że będzie dobrze! Z resztą, jak wstałam rano, to byłam pogodzona z losem. Pomyślałam sobie, że wcale nie chcę tam pracować, już bym sobie w domu posiedziała albo poszła gdzieś indziej... No i patrzcie! Jednak będę pracować.
A na dworze ciągle pada...
dasz radę:) kopa w tyłek i do boju:D
OdpowiedzUsuń;-)
UsuńPracy nie należy się bać. To... Ciekawa gra. Idziesz, robisz co ci każą i albo pracujesz dalej albo nie.
OdpowiedzUsuń