Opowieść o tym, jak szkoła Żak robi ludzi w konia
Zapisując się na technika ochrony, miałam wyraźnie powiedziane, że czwarty semestr jest płatny, ponieważ są zajęcia na strzelnicy. Wszyscy mieli to powiedziane. Dzisiaj mieliśmy pierwsze z tych zajęć i okazało się, że sobie nie postrzelamy. Dlaczego? Dlatego, że szkoła udostępniła nam wejście i możemy pozwiedzać, ale za strzelanie musimy dopłacić z własnej kieszeni!
Samo wejście kosztuje 30 zł, a zajęć w semestrze mamy raptem trzy, więc kosztuje to szkołę 90 zł od osoby. A gdzie podziało się w takim razie pozostałe 155 zł? Ktoś sobie za to wakacje opłaci, czy jak? No chyba wypadałoby o takich rzeczach wspomnieć już na początku i każdy mógłby wówczas zdecydować, czy idzie na coś takiego, czy nie. Ja bym się na pewno zastanowiła i popytała w innych szkołach o jakąś lepszą ofertę. A tak mam prawie 250 zł w plecy. No sorry, ale zajęcia teoretyczne to się mogą odbywać w szkole w zwykłej sali lekcyjnej. Teraz nawet nie idzie zrezygnować, bo już ostatni semestr, ale tak się nie robi!
Z resztą przed zajęciami to mnie ludzie wnerwili. Część nie wiedziała gdzie jest strzelnica, więc umówiłam się z nimi pod szkołą. Przyszła tylko jedna osoba... A jeszcze się dzisiaj ustawialiśmy... Okazało się, że wszystkich nagle olśniło i trafili gdzie trzeba. Nikt łaskawie nie napisał, że jednak nie przyjdzie. Spóźniłam się na zajęcia, bo się przy okazji okazało, że skoro większość przyszła wcześniej, to zaczęli wcześniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz