Dziś post zbiorczy, w którym zaprezentuję Wam moje ulubione zapachy perfum ;-)
Kto z nas nie lubi ładnie pachnieć? Ja uwielbiam unoszącą się nade mną woń ładnych perfum, lubię zasypiać w pachnącej pościeli i wtulać nos w pachnącą wodą kolońską poduszkę mojego męża, gdy wychodzi na noc do pracy (gdy byłam mała, spałam z koszulą mojego taty). Uważam, że zapach jest czymś nie tylko bardzo przyjemnym, ale także cechą charakterystyczną każdego z nas.
Moja kolekcja jest mała i raczej się nie powiększa. Zazwyczaj zaczynam się interesować zakupem czegoś nowego, gdy zostaje mi tylko jedna buteleczka lub gdy pozostałe mi się znudzą i nie mam ochoty ich używać. Nie przedłużając, zapraszam do oglądania moich skromnych zbiorów ;-)
Oto trzy zapachy, których używam ostatnio najczęściej:
Glantier 447 to perfumy, które zauroczyły mnie już od pierwszego "niucha" i wiedziałam, że muszę je mieć. Za nutami owocowo-kwiatowymi raczej nie przepadam, ale tutaj połączenie jest wyjątkowo urocze. Zapach jest różny w zależności od pogody. Gdy było zimno, czułam poziomkę, a kiedy temperatura spadła mocno poniżej zera, pachniało truskawką. Co ciekawe, tych nut zapachowych tutaj rzeczywiście nie ma. Obecnie w zapachu dominuje gruszka. Kończą mi się, będę tęsknić...
Z kolei Glantier 446 kupiłam przez wzgląd na herbacianą nutę. Czułam ten zapach zdecydowanie mocniej przy niższej temperaturze, a teraz niestety zaczął mi się przebijać jaśmin, za którym nie przepadam, bo mi najzwyczajniej w świecie śmierdzi. Zdążyłam ich użyć raptem kilka razy i będę musiała odłożyć na półkę, a zacząć używać dopiero, gdy znów zrobi się zimniej.
Trzy miniperfumki z Yves Rocher:
Moment de Bonheur ma zapach, który z początku bardzo kojarzył mi się z moją mamą (potem się okazało, że używała tych perfum), a obecnie z teściową (bo ma coś podobnego). Zapach ten przywodzi mi na myśl późną wiosnę, gdy na dworze jest już dużo kwiatów i jest bardzo ciepło. Taka zapowiedź, że lada dzień może się zrobić zbyt gorąco i duszno. Zimą najbardziej pasuje mi ten zapach. Jest delikatniejszy.
So Elixir Purple to zapach, którego nie należy używać za dnia. Będzie wówczas zdecydowanie zbyt duszny. Wyraźnie pachnie jak coś, co można wyczuć tylko wieczorem lub nocą , gdy na zewnątrz jest chłodniej. Jest romantyczny i tajemniczy.
Ostatni z tej trójki, Comme une Evidence, pachnie delikatnie, kwiatowo, a niekiedy mam wrażenie, że wręcz pudrowo, ale jest naprawdę ładny, świeży, zwiewny i jednocześnie elegancki.
I to tyle na dzisiaj! Jak widać większość moich perfum jest już na wykończeniu i przydałoby się kupić coś nowego, ale jakoś nie mam weny do tego by nadwyrężać swój nos. Pewnie zrobię to jak mi się skończy moja owocowa mgiełka z Biedronki...
Oto trzy zapachy, których używam ostatnio najczęściej:
Yves Rocher - Neroli Secrets D'Essences
Nuta głowy
bergamotka, olejek petitgrain
Nuta serca
kwiat pomarańczy, olejek neroli
Nuta głębi
piżmo
Glantier 447 - odpowiednik Naomi Campbell "Cat DeLuxe At Night"
Nuta głowy
czarna porzeczka, gruszka, tropikalny owoc, pitahaya
Nuta serca
piwonia, cyklamen, nuty kwiatowe
Nuta głębi
ambra, nuty drzewne, kwiat bawełny, malina
Glantier 446 - odpowiednik Elizabeth Arden "Green Tea"
Nuta głowy
rabarbar, mięta, skórka pomarańczowa, bergamotka, cytryna
Nuta serca
goździk, piżmo, jaśmin, mech dębowy, biała ambra, koper włoski
Nuta głębi
kminek, ambra, piżmo, zielona herbata, jaśmin, goździk, mech dębowy, nasiona selera
* * *
Perfumy Neroli Secrets D'Essences dostałam w prezencie, aczkolwiek polowałam na nie już od dawna, więc mogę powiedzieć, że spełniło się moje marzenie o posiadaniu ich. Zapach mają specyficzny, gorzki, który nie każdemu może przypaść do gustu. Są to perfumy wyjątkowe: albo się spodobają, albo nie. Ja je po prostu uwielbiam!Glantier 447 to perfumy, które zauroczyły mnie już od pierwszego "niucha" i wiedziałam, że muszę je mieć. Za nutami owocowo-kwiatowymi raczej nie przepadam, ale tutaj połączenie jest wyjątkowo urocze. Zapach jest różny w zależności od pogody. Gdy było zimno, czułam poziomkę, a kiedy temperatura spadła mocno poniżej zera, pachniało truskawką. Co ciekawe, tych nut zapachowych tutaj rzeczywiście nie ma. Obecnie w zapachu dominuje gruszka. Kończą mi się, będę tęsknić...
Z kolei Glantier 446 kupiłam przez wzgląd na herbacianą nutę. Czułam ten zapach zdecydowanie mocniej przy niższej temperaturze, a teraz niestety zaczął mi się przebijać jaśmin, za którym nie przepadam, bo mi najzwyczajniej w świecie śmierdzi. Zdążyłam ich użyć raptem kilka razy i będę musiała odłożyć na półkę, a zacząć używać dopiero, gdy znów zrobi się zimniej.
Trzy miniperfumki z Yves Rocher:
Moment de Bonheur
Nuta głowy
nuty zielone, geranium
Nuta serca
róża
Nuta głębi
paczula, cedr virginia
So Elixir Purple
Nuta głowy
tuberoza
Nuta serca
bergamotka, wetiwer
Nuta głębi
waniliowa żywica benzoesowa, paczula
Comme une Evidence
Nuta głowy
trojeść, liście fiołka
Nuta serca
dzikie konwalie
Nuta głębi
mech, piżmo
* * *
Zestaw ten wpadł w moje ręce już daaawno temu. Wtedy jeszcze pod mój adres przychodziły katalogi z YR. Nie wiem czy teraz takie zestawy są w ofercie, ponieważ się tym ostatnio nie interesowałam, ale o ile mnie pamięć nie myli, te trzy buteleczki kosztowały około 20 zł.Moment de Bonheur ma zapach, który z początku bardzo kojarzył mi się z moją mamą (potem się okazało, że używała tych perfum), a obecnie z teściową (bo ma coś podobnego). Zapach ten przywodzi mi na myśl późną wiosnę, gdy na dworze jest już dużo kwiatów i jest bardzo ciepło. Taka zapowiedź, że lada dzień może się zrobić zbyt gorąco i duszno. Zimą najbardziej pasuje mi ten zapach. Jest delikatniejszy.
So Elixir Purple to zapach, którego nie należy używać za dnia. Będzie wówczas zdecydowanie zbyt duszny. Wyraźnie pachnie jak coś, co można wyczuć tylko wieczorem lub nocą , gdy na zewnątrz jest chłodniej. Jest romantyczny i tajemniczy.
Ostatni z tej trójki, Comme une Evidence, pachnie delikatnie, kwiatowo, a niekiedy mam wrażenie, że wręcz pudrowo, ale jest naprawdę ładny, świeży, zwiewny i jednocześnie elegancki.
Wish of Love od Avon
Nuty zapachowe
żurawina, kwiat wiśni, różowa hortensja, płatki róż.
* * *
Nie wiem dlaczego, ale gdy tylko popatrzyłam na opakowanie, doszłam do wniosku, że ten zapach na pewno mi się spodoba. Miałam rację. Do złudzenia kojarzy mi się on z kąpielą w wannie z bąbelkami. Jest delikatny i zwiewny, przeznaczony do używania w ciągu dnia. Niestety nie jest zbyt trwały.
Avon - Passion Dance
Nuty głowy
cytryna, grejpfrut, kwiat papai
Nuty serca
lilia wodna, kocanka, jaśmin, narcyz, czarna róża
Nuty głębi
bursztyn, paczula, mech dębowy, drzewo sandałowe, piżmo, wetyweria
* * *
Mój pierwszy zapach z Avonu, który zamówiłam sobie, gdy chodziłam jeszcze do liceum. Pamiętam, że strasznie mi się spodobał. Nie stać mnie było na całą butelkę, więc zamówiłam perfumetkę. Ależ to był wtedy szał! Do dziś ten zapach bardzo mi się podoba i to pomimo tego iż zawiera w sobie jaśmin. Nie wyczuwam go. Lubiłam używać tych perfum wychodząc na miasto. Szczególnie zimą, ponieważ ich lekko orientalny zapach mnie rozgrzewał. Oprócz tego, jest jednym z tych zapachów, że trudno o jakiś podobny, a ja pod tym względem lubię być oryginalna.I to tyle na dzisiaj! Jak widać większość moich perfum jest już na wykończeniu i przydałoby się kupić coś nowego, ale jakoś nie mam weny do tego by nadwyrężać swój nos. Pewnie zrobię to jak mi się skończy moja owocowa mgiełka z Biedronki...
Dobrej nocy Kochani!







kochana ja Ci polecam zapachy z Ambra. Perfumy lane ambra się strona nazywa. Przepadniesz i zakochasz się w nich!!! Lepsze niż oryginały :D
OdpowiedzUsuńDzięki, na pewno tam zajrzę ;)
OdpowiedzUsuńoj jak zajrzysz to przepadniesz:D i będziesz zamawiała po kilkanaście butelek hahah:D
UsuńWkrótce się przekonam. Mój Mąż już jest chętny na jakiś zapach ;)
UsuńJa uwielbiam perfumy. Muszę sobie znów jakiś zapach sprawić. Orientalne zapachy są niezwykle kuszące.
OdpowiedzUsuń