Katalog nr 16/2019
To już moje przedostatnie zakupy z Avonu w tym roku. Przedostatnie, gdyż z katalogu nr 17 zamówiłam prezenty dla osób mi bliskich. Nic dla siebie. Będę uszczęśliwiała kosmetykami innych ;-)
A tymczasem przedstawiam Wam swoje obecne łupy:
Zestaw Rare Flowers Night Orchid zawiera:
- Perfumowany balsam do ciała 150 ml
- Perfumetka z wodą perfumowaną 10 ml
- Woda perfumowana 50 ml
Na zapach ten polowałam już od dawna czekając na najbardziej korzystną dla mnie promocję. Jestem z niego mega zadowolona, ponieważ zapach pokochałam od pierwszego niucha już w kwietniu, a więc wtedy gdy pojawił się jako nowość w katalogu. Koleżanka podrzuciła mi perfumetkę i pomyślałam, że zwariuję jeśli go sobie kiedyś nie kupię. Teraz go mam i wiem, że nie będzie to moje ostatnie zamówienie.
A teraz małe info pochodzące ze strony Avon:
Kategoria:
wyrafinowana, na specjalne okazje
Kompozycja:
kwiatowo-orientalna
Główne nuty zapachowe:
gorzka pomarańcza, czarna orchidea, złota gardenia
buteleczka mgiełki na zdjęciu jest buteleczką, którą zamówiłam już jakiś czas temu
i jak widać jej zawartość jest już na wykończeniu, a obecnie w ogóle jej tam nie ma.
Oprócz tego zamówiłam również mgiełki do ciała, ale jedna z nich - jaśminowa - zamieszkała u mnie w pracy w szafce, a drugiej nigdy nie mam okazji zrobić ładnego zdjęcia, ponieważ gdy tylko sobie o niej przypominam, nie mam już dobrego światła. Druga mgiełka jest o zapachu marakui i peonii. Obie pachną przepięknie.
Jaśminu myślałam, że już nigdy nie polubię, ale chyba przywykłam, że jest niemal w każdych moich perfumach, które mi się podobają i już nie uważam, żeby śmierdział. Myślę, że jest on niemal tak samo specyficzny jak zapach gorzkiej pomarańczy i albo się go lubi, albo nie. Peonia i marakuja to z kolei zapach typowo letni, kwiatowo-owocowy, jednak nie przesłodzony i nie duszący. Jest w nim jakaś nuta wyrafinowania. Poznałam go dzięki tej samej koleżance, która zaprezentowała mi wcześniej mój ulubiony zapach perfum ;-)
Swoją drogą zamówienie przyszło do mnie już prawie dwa tygodnie temu. Post jest więc postem zaległym, do którego napisania nie mogłam się zebrać.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz