Jestem ostatnimi czasy tak spracowana, że nie mam ochoty ani na pisanie, ani na czytanie Waszych blogów...
Znów niespodziewanie zostałam wysłana na produkcję i na następny dzień czułam się jakby przebiegło po mnie stado byków. Bolały mnie nogi, plecy i nadgarstki. To ostatnie najgorsze, bo nie mogłam nawet jedzenia w ręku trzymać, żeby mnie nie bolały... Kupiłam sobie nawet z tej okazji bandaże w aptece, ale na następny dzień na szczęście mi przeszło. Niemniej znów po długiej przerwie, jaki mi się trafi produkcja, to od razu je zakładam.
Jest coraz gorzej. W firmie pojawia się coraz więcej nowych maszyn i człowiek nie nadąża. W dodatku chodzą słuchy, że wkrótce firma będzie potrzebowała mniejszej ilości pracowników do kontroli jakości. Zaczynam się zastanawiać, czy moje przedłużenie umowy dojdzie w takim razie do skutku? Koleżanka stwierdziła, że prędzej zwolnią ją niż mnie, ale jak postawią nowe maszyny, które same będą robiły kontrolę jakości, to do czego ja im będę potrzebna? Umowa wygaśnie i do widzenia, nie przedłużą. Nie wiem czy nie powinnam zacząć rozglądać się za czymś nowym.
Tak w ogóle to nie wiem, dlaczego mam takiego pecha? Chętnie bym się zatrudniła gdzieś na dłużej niż tylko trzy miesiące, a nie co chwila zastanawiała się co dalej. Eh, zobaczymy na początku sierpnia. Będę rozmawiała z kierownikiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz