Wszystko mi się dzisiaj wali na łeb na szyję :/
W tym tygodniu do studia przyjeżdża sanepid, więc jest masa roboty. Najwięcej ma jej nasza sprzątaczka. Niby miała przyjść dzisiaj wcześniej, żeby posprzątać, ale przyszła normalnie...
W zeszłym tygodniu wymyśliła sobie, żebym przyszła w środę do pracy na ósmą (!?) i pomogła jej w sprzątaniu wszystkiego. Na nic się nie zgodziłam i liczyłam na to, że zapomni, ale dzisiaj znów z tym wyskoczyła. Tym razem już z konkretnym stwierdzeniem: przyjdziesz w środę na ósmą i mi otworzysz. Odparowałam od razu, że nie ma takiej opcji, bo będę potem musiała siedzieć do osiemnastej. Mogę jej co najwyżej za pozwoleniem szefowej klucz przekazać. To się zdziwiła. Nie wiem tylko czy czegoś nie wykombinuje do środy... Jedno jest pewne, jak mnie załatwi i będę musiała przyjść na rano, sprzątać, a potem jeszcze siedzieć do tej osiemnastej, biorę L4 na ostatnie dwa tygodnie stażu!
I tak mam już doła...
Dzisiaj miała wpłynąć wypłata - nie wpłynęła. A przelewy niestety robią tylko w poniedziałki (wyjątkiem jest awaria w banku). Znowu jest ciężko! Już od pewnego czasu mam wrażenie, że pracuję tylko po to, żeby wszystko zaraz oddać. Teraz wrażenia nie będzie, teraz naprawdę muszę to zrobić!
Siedzę już i płaczę, bo nie wiem co będzie dalej. Dla mnie to już za wiele! Chętnie położyłabym się dzisiaj do łóżka i wstała za tydzień.
Wiesz, czasami naprawdę dobrze jest się zatrzymać. Rób swoje, nie daj się popychać. I ciesz się tym co robisz, jak robisz, poco robisz. Po prostu. Życia to gra ;]
OdpowiedzUsuńdasz radę będzie dobrze. Odetchnij i uspokój się. I nie przejmuj się ową głupią babą rób to co uważasz że jest dobre dla Ciebie nie dla innych
OdpowiedzUsuń