... będzie co najmniej dziwnie...
Muszę się trochę wygadać, a właściwie wypisać na ten temat, żeby więcej już do niego nie wracać. Poza tym może ktoś z Was coś mi podpowie, bo jednak przydałoby się znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. Co prawda nie dotyczy mnie ona osobiście, ale to wkurzające. Z resztą mama mi się co jakiś czas z tego skarży. Chętnie bym jej powiedziała, że mnie to nie obchodzi, ale ona też nie ma specjalnie z kim o tym porozmawiać i jednak nie chciałbym zostawiać jej z tym samej.
Temat brzmi: moja siostra.
Moja siostra to leń do kwadratu. Myślę, że nie ma bardziej trafnego określenia na jej osobowość, w sumie pasowałoby jeszcze egoistka, ale to wyjdzie w dalszej części wpisu. Na chwilę obecną jest to człowiek niereformowalny.
Uczyć się nie bardzo chciała. Z lenistwa, bo jak jej zależało to potrafiła dostać dobrą ocenę. Kilka razy była zagrożona i wreszcie nie zdała. Liceum ukończyła głównie dzięki znajomym, bo chodziła do szkoły bardziej dla nich niż dla siebie, jednak do matury już nie podchodziła, ponieważ uznała, że nie będzie jej do niczego potrzebna. Następnie wdała się w jakieś szemrane towarzystwo, z którego wyszła z dzieckiem. Ponoć miało ją to czegoś nauczyć, ale nie nauczyło niczego. Udawała tylko, że tak jest, że się zmieniła, ale w sprzyjających okolicznościach znów pokazała rogi. Nie słucha nikogo. Ona wszystko wie najlepiej, jest dorosła i nikt ma się w jej życie nie wtrącać. Tylko potem jak trzeba to wszystko naprawiać to przychodzi z płaczem, żeby jej pomagać, a jak znów jest dobrze, to dalej ma na wszystkich wywalone i robi dokładnie to samo co wcześniej. Różnica polega na tym, że to co zrobiła wcześniej, to jest nasza wina, nie jej, bo trzeba ją było powstrzymać...
Zastanawiam się, czy ona jest taka głupia, czy po protu chora na głowę?
Jakkolwiek by nie było, ten pasożyt na chwilę obecną pozostaje na utrzymaniu naszej matki, która w końcu sama poszła po rozum do głowy i postanowiła się jej wreszcie pozbyć.
Siostra nie ma pieniędzy i do niczego się nie dokłada. Niby szuka pracy, ale nie wiadomo jakiej i czy w ogóle. Podejrzewam, że to ostatnie, bo ofert miała już kilka i z żadnej nie skorzystała. Przyłapałam ją nawet na kłamstwie i okazało się, że do niektórych miejsc nawet nie chodzi, żeby o pracę zapytać, tylko wymyśla, że potrzebują tam osób z doświadczeniem, albo wykorzystują ludzi. Podejrzewam, że ma traumę po stażu na jakim ostatnio była. W domu nic nie robi, nawet po sobie nie sprząta (i nie można się tego doprosić), a tam jej kazali pracować, więc nic dziwnego, że dla niej wszędzie jest teraz wyzysk. Ostatnio powiedziałam mamie o nowych ogłoszeniach pracy (bo z siostrą nie rozmawiam już od kilku lat), ale śpiewka była ta sama co zawsze, więc zapowiedziałam, że więcej już nic nie podpowiem skoro ją stać na to, żeby nie pracować i kręcić nosem na wszystkie oferty. Nawet tam gdzie ja mogła się zatrudnić, ale czekała do momentu aż przestali przyjmować i dopiero wtedy przyszła. A dodam, że ma na utrzymaniu dziecko. Dziecko, które już się w szkole poskarżyło, że jej mama w wakacje jeść nie dawała...
Nasza mama nie może liczyć z jej strony na żadną pomoc chociaż z nią mieszka. W mieszkaniu panuje straszny syf. Jak się tam przychodzi, to się chodzi w butach. Moja siostra kompletnie nic nie robi. Po wszystkich ona sprzątała nie będzie, a po sobie nie musi. Mama chce sprzedać to mieszkanie, ale do tego potrzebna jest też zgoda siostry. Niby można to zrobić sądownie, ale co w przypadku takiego lesera z niepełnoletnim dzieckiem? Ani nas ona nie spłaci, ani jej na bruk wywalić nie można. A utrzymywać jej też nikt nie zamierza.
Wiem, że ten wpis wygląda jak jakiś opis z forum, ale naprawdę nie wiemy co z tym można zrobić. Moja mama sama nie daje rady dbać o takie duże mieszkanie, nie ma też pieniędzy na utrzymywanie trzech osób. Jeszcze gdyby moja siostra jej pomagała, to co innego, ale ona nie robi zupełnie nic. Brudzi i zostawia. Są tylko ciągłe awantury o to, że nie sprząta, ale poza tym nic innego się nie dzieje. Nie ma sposobu na to, żeby do niej dotrzeć, ani prośbą ani groźbą... Czy to da się załatwić jakoś przez sąd? Jestem skłonna zapłacić za to nawet z własnej kieszeni...
Temat brzmi: moja siostra.
Moja siostra to leń do kwadratu. Myślę, że nie ma bardziej trafnego określenia na jej osobowość, w sumie pasowałoby jeszcze egoistka, ale to wyjdzie w dalszej części wpisu. Na chwilę obecną jest to człowiek niereformowalny.
Uczyć się nie bardzo chciała. Z lenistwa, bo jak jej zależało to potrafiła dostać dobrą ocenę. Kilka razy była zagrożona i wreszcie nie zdała. Liceum ukończyła głównie dzięki znajomym, bo chodziła do szkoły bardziej dla nich niż dla siebie, jednak do matury już nie podchodziła, ponieważ uznała, że nie będzie jej do niczego potrzebna. Następnie wdała się w jakieś szemrane towarzystwo, z którego wyszła z dzieckiem. Ponoć miało ją to czegoś nauczyć, ale nie nauczyło niczego. Udawała tylko, że tak jest, że się zmieniła, ale w sprzyjających okolicznościach znów pokazała rogi. Nie słucha nikogo. Ona wszystko wie najlepiej, jest dorosła i nikt ma się w jej życie nie wtrącać. Tylko potem jak trzeba to wszystko naprawiać to przychodzi z płaczem, żeby jej pomagać, a jak znów jest dobrze, to dalej ma na wszystkich wywalone i robi dokładnie to samo co wcześniej. Różnica polega na tym, że to co zrobiła wcześniej, to jest nasza wina, nie jej, bo trzeba ją było powstrzymać...
Zastanawiam się, czy ona jest taka głupia, czy po protu chora na głowę?
Jakkolwiek by nie było, ten pasożyt na chwilę obecną pozostaje na utrzymaniu naszej matki, która w końcu sama poszła po rozum do głowy i postanowiła się jej wreszcie pozbyć.
Siostra nie ma pieniędzy i do niczego się nie dokłada. Niby szuka pracy, ale nie wiadomo jakiej i czy w ogóle. Podejrzewam, że to ostatnie, bo ofert miała już kilka i z żadnej nie skorzystała. Przyłapałam ją nawet na kłamstwie i okazało się, że do niektórych miejsc nawet nie chodzi, żeby o pracę zapytać, tylko wymyśla, że potrzebują tam osób z doświadczeniem, albo wykorzystują ludzi. Podejrzewam, że ma traumę po stażu na jakim ostatnio była. W domu nic nie robi, nawet po sobie nie sprząta (i nie można się tego doprosić), a tam jej kazali pracować, więc nic dziwnego, że dla niej wszędzie jest teraz wyzysk. Ostatnio powiedziałam mamie o nowych ogłoszeniach pracy (bo z siostrą nie rozmawiam już od kilku lat), ale śpiewka była ta sama co zawsze, więc zapowiedziałam, że więcej już nic nie podpowiem skoro ją stać na to, żeby nie pracować i kręcić nosem na wszystkie oferty. Nawet tam gdzie ja mogła się zatrudnić, ale czekała do momentu aż przestali przyjmować i dopiero wtedy przyszła. A dodam, że ma na utrzymaniu dziecko. Dziecko, które już się w szkole poskarżyło, że jej mama w wakacje jeść nie dawała...
Nasza mama nie może liczyć z jej strony na żadną pomoc chociaż z nią mieszka. W mieszkaniu panuje straszny syf. Jak się tam przychodzi, to się chodzi w butach. Moja siostra kompletnie nic nie robi. Po wszystkich ona sprzątała nie będzie, a po sobie nie musi. Mama chce sprzedać to mieszkanie, ale do tego potrzebna jest też zgoda siostry. Niby można to zrobić sądownie, ale co w przypadku takiego lesera z niepełnoletnim dzieckiem? Ani nas ona nie spłaci, ani jej na bruk wywalić nie można. A utrzymywać jej też nikt nie zamierza.
* * *
Wiem, że ten wpis wygląda jak jakiś opis z forum, ale naprawdę nie wiemy co z tym można zrobić. Moja mama sama nie daje rady dbać o takie duże mieszkanie, nie ma też pieniędzy na utrzymywanie trzech osób. Jeszcze gdyby moja siostra jej pomagała, to co innego, ale ona nie robi zupełnie nic. Brudzi i zostawia. Są tylko ciągłe awantury o to, że nie sprząta, ale poza tym nic innego się nie dzieje. Nie ma sposobu na to, żeby do niej dotrzeć, ani prośbą ani groźbą... Czy to da się załatwić jakoś przez sąd? Jestem skłonna zapłacić za to nawet z własnej kieszeni...
Ktoś mi kiedyś opowiadał o sytuacji podobnej. Utrzymywanie dorosłego dziecka, które nie dokładało do niczego w mieszkaniu. I rodzice mieli dość pierwszą rzeczą jaką zrobili było gotowanie wyłącznie dla siebie - ty nie robisz nic więc nie jesz. Po tygodniu już pracował :)
OdpowiedzUsuńTylko, że tutaj trzeba by było zamknąć całą kuchnię i dodatkowo lodówkę, bo wykrada jak nie ma co jeść. Ewentualnie chodzi do chłopaka i on jej coś daje...
UsuńNiestety nie wiem co Ci poradzić, nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, ani o takiej nie słyszałam. Szkoda, że nie myśli chociaż o dziecku i dla niego nie chce się zmienić.
OdpowiedzUsuńWłaśnie dziecka najbardziej szkoda, bo dodatkowo izoluje je od rodziny. Sama nie ma nikogo i dziecku też robi w ten sposób krzywdę.
Usuńnie nawidzę takich osób leni brrrrr, do roboty siłą zmusić albo z domu wywalić... zwłaszcza że ma dziecko kurcze, to powinno być motorem do jej dziąłania wtf... ale mój brat niestety to podobny typ.... pracuje co prawda ale sam z siebie nie robi nic. Przyzwyczaił się że to za niego babcia i mama wszystko robi, bo syneczek i wnuczeczek...
OdpowiedzUsuńU mnie też zawsze mama i babcia... Nachuchały, nadmuchały, a teraz wielki problem. Niestety dziecko nie jest dla niej motorem do działania, ale obiektem szantażu i różnych innych zagrywek.
Usuńano właśnie wszystko wina wcześniejszego wychowania...
UsuńNie byłam w podobnej sytuacji :/
OdpowiedzUsuńkiedy nowy post?:)
OdpowiedzUsuńhalo haaaalo?:)
OdpowiedzUsuń